KARTKA Z KALENDARZA – 12 LISTOPADA

12 listopada 1986 roku w więzieniu w Barczewie zmarł Erich Koch, nadprezydent i gauleiter Prus Wschodnich, komisarz III Rzeszy dla Ukrainy, odpowiedzialny za zbrodnie wojenne.

Erich Kocha, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, data wydarzenia: styczeń 1941 roku, sygnatura: 2-12212a

Koch schwytany po wojnie w 1948 roku przez Brytyjczyków został przekazany władzom polskim, które wydały na niego wyrok śmierci za popełnione zbrodnie 9 marca 1959 roku.

Wyroku jednak nigdy nie wykonano, bowiem liczono, że umieszczony w samotnej celi Koch w końcu ujawni sekret ukrycia Bursztynowej Komnaty.

13 marca 1965 roku Koch został osadzony w więzieniu w Barczewie. Mimo ponad dwudziestu lat jakie spędził w więzieniu w Barczewie, przesłuchań polskich i enerdowskich agentów Stasi, Erich Koch nigdy nie ujawnił wiedzy na temat Bursztynowej Komnaty.

W Barczewie Erich Koch przebywał aż do śmierci 12 listopada 1986 roku, spędzając łącznie w więzieniach prawie trzydzieści lat. Umierając w wieku 90 lat zabrał ze sobą być może jedną z największych tajemnic II wojny światowej.

Warto wspomnieć, że były gaulaiter Prus Wschodnich więziony w Barczewie był nie tylko przepytywany przez służby wywiadowcze, ale w latach siedemdziesiątych XX wieku udzielił specjalnych wywiadów, w których po raz kolejny potwierdził, że poza informacją o ewakuacji Bursztynowej Komnaty z Królewca nic ponadto nie wiedział. Czy faktycznie Koch mówił prawdę, tego również nigdy się nie dowiemy. Zmarł w Barczewie 12 listopada 1986 roku. Mimo że wydano na niego wyrok śmierci nigdy go nie wykonano. Najprawdopodobniej miało to właśnie związek ze sprawą Bursztynowej Komnaty. Cały czas łudzono się bowiem, że Koch wskaże miejsce ukrycia skarbów przetrzymywanych w Królewcu. Nigdy to jednak nie nastąpiło. Ciekawostką jest fakt, że do śmierci Erich Koch utrzymywał, że nic nie wiedział o Bursztynowej Komnacie i jej rzekomym ukryciu. Pisze o tym Leszek Adamczewski:

„…tego zbrodniarza hitlerowskiego przesłuchiwał profesor Gerhard Strauss z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, zaufany człowiek władz NRD. Strauss pytał o Bursztynową Komnatę, a Koch odpowiadał, że w czasach swego urzędowania w Królewcu nic o niej nie wiedział. W końcu – przyciskany przez Straussa – miał powiedzieć, że ewakuacja komnaty w głąb była niemożliwa”

Z kolei śladem wskazującym na możliwość ukrycia Bursztynowej Komnaty w Pasłęku była również osoba gauleitera i ostatniego nadprezydenta Prus Wschodnich Ericha Kocha, który miał majątek w Topolnie Wielkim, oddalonym kilkanaście kilometrów od Pasłęka. Warto dodać, że świadkowie po wojnie zeznawali, że do zamku zimą 1944 roku wjeżdżały wojskowe transporty z drewnianymi skrzyniami. Czy była w nich jednak Bursztynowa Komnata? Hipoteza ta wciąż jest żywa wśród poszukiwaczy „ósmego cudu świata” i z pewnością nie raz zostanie jeszcze poruszona przy okazji możliwych eksploracji podziemi pasłęckiego zamku.

Zdjęcia:

Zamek w Pasłęku, fot. Tomasz Przemysław Sanecki;

Nieistniejący już zamek w Królewcu, źródło: reprodukcja pochodząca z zasobów Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych, oddziału Prints and Photographs division jest dostępny pod numerem 00735, za Wikimedia Commons, domena publiczna;

Zamek Książ pod Wałbrzychem, fot. Tomasz Sanecki

Wycinki z prasy – Trybuna Robotnicza, 1958, nr 250, Trybuna Robotnicza, 1959, nr 270, Trybuna Robotnicza, 1959, nr 58, źródło: Śląska Biblioteka Cyfrowa, Wydawca: Śląskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Prasa”, Lokalizacja oryginału: Biblioteka Śląska, Katowice, Śląskie Digitarium – KO, własność: Polskapress, licencja – rozpowszechnienie utworu on-line poprzez udostępnienie w Internecie w ramach Śląskiej Biblioteki Cyfrowej dla wszystkich, bez ograniczeń.

Przewijanie do góry