Recenzja książki Volkera Koopa „Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera”

„Werwolf (wilkołak) bez wątpienia należy do tych struktur SS, wokół których im dalej od zakończenia II wojny światowej, tym więcej krąży legend. Reichsführer SS Heinrich Himmler powołał tą organizację do życia we wrześniu 1944 r. Jego wilkołaki miały za zadanie nękać jako partyzanci wkraczające na terytorium Niemiec wrogie armie aktami sabotażu i terroru, a także likwidować zdrajców, podejmujących współpracę z siłami okupacyjnymi”

Werwolf założony został we wrześniu 1944 roku przez Himmlera, kiedy wojska alianckie zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie Europy niszczyły armie niemieckie. Dla Reichsführera SS była organizacją, która dzięki sabotażowi oraz terrorowi i zastraszaniu tych Niemców, podejmujących współpracę z aliantami, miała opóźniać działania wrogich armii, zaś ludność cywilną zmusić do dalszego posłuszeństwa. Działalność Werwolfu to jednak niezliczone zbrodnie przeciwko ludzkości. Mimo to, już po wojnie wielu jej członków nie zasiadło na ławie oskarżonych, nie poniosło odpowiedzialności za terror, a jeśli nawet, to było łagodne wyroki skazujące lub wręcz ułaskawiano oskarżonych.

Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała na ziemiach okupowanych przez Armię Czerwoną. Tutaj panowała histeria Werwolfu, która dla wielu Niemców oznaczała śmierć lub obóz w głębi Związku Radzieckiego. Historia Werwolfu jest tajemnicza, owiana wieloma legendami, ale także kłamstwami. Z jego historią zmierzył się wybitny niemiecki publicysta – Volker Koop, który w swojej publikacji „Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera” stara się rozwiać wszelkie wątpliwości związane z tą zbrodniczą organizacją.

„Fakt, że dzisiaj, ignorując zbrodnicze cele Werwolfu Himmlera, zaprasza się na koncerty Werwolfu i party Werwolfu albo w masowych ilościach oferuje się płyty CD Werwolfu, pokazuje wysoki stopień niewiedzy, bagatelizowania lub świadomych nadużyć, dokonywanych w powiązaniu z nazwą tej rzekomej organizacji konspiracyjnej”

Autor w swoje pracy stara się przede wszystkim wyjaśnić czytelnikowi prawdziwe oblicze Werwolfu. Nie była, jak to dzisiaj próbuje się ukazać, organizacja konspiracyjna, lecz oddziały, które posuwały się do makabrycznych zbrodni. Volker Koop rozwiewa mity i legendy dotyczące tej organizacji, starając się przy tym jak najlepiej ukazać prawdziwą historię Werwolfu, jego działania, organizacje poprzedzające jego powstanie oraz przywódców i ich cele. Ważna kwestia poruszona przez niemieckiego publicystę, to rola jaką Heinrich Himmler, który po raz pierwszy publicznie użył słowa Werwolf 18 października 1944 roku, odegrał przy tworzeniu Werwolfu oraz jego współpracownicy, w tym między innymi Hans-Adolf Prützmann. Co ważne, Koop pokazuje, że Werwolf był kolejną organizacją całkowicie zależną od Himmlera, a co za tym idzie poza kontrolą Wehrmachtu. Co ważne działalność Werwolfu została ukazana na tle najważniejszych wydarzeń, jakie rozgrywały się w końcu II wojny światowej. Autor także postarał się ukazać, jak szefowie wywiadu niemieckiego i Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu wyobrażali sobie działalność Werwolfu, która wyjęta spod ich kurateli niejednokrotnie wchodziła im w drogę.

„Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera” to publikacja poświęcona nie tylko tej organizacji, ale szersze spojrzenie na ostatnie miesiące III Rzeszy Niemieckiej. Propaganda, szczególnie prowadzona przez Goebbelsa, zbrodnie, uciekająca i pozbawiona wsparcia ludność cywilna, która wierząc do końca w swojego Führera, próbowała ostatkiem sił walczyć, nie mając pojęcia o tym, co działo się w Berlinie. Czytelnika szczególnie zaciekawi rozdział „Strach – pożywka dla Werwolfu”, w którym autor odniósł się do tworzenia Werwolfu na terenie Górnego i Dolnego Śląska, stosunku polskich, czechosłowackich i radzieckich władz do tzw. „Wilkołaków” oraz jak dzieci i młodzież podchodziły do organizacji, w której niejednokrotnie znalazły się wbrew swojej woli.

W kolejnych rozdziałach niemiecki publicysta pokazał zbrodnicze oblicze Werwolfu, a dotyczące dokonywanych egzekucji na robotnikach przymusowych, morderstwo burmistrza Akwizgranu Franza Oppenhoffa, zastraszanie i zabójstwa z premedytacją ludności cywilnej, która nie dość, że musiała uciekać przed zbliżającymi się wojskami aliantów, to jeszcze miała na karku działalność oprawców z Werwolfu. Volker Koop pisze:

„Wilkołaki w sądach kapturowych wydawały wyroki śmierci i wykonywały je, a ofiarami byli wyłącznie cywile. Jak pokazują liczne akta procesowe, członkowie Werwolfu byli dalecy od tego, by prowadzić działalność partyzancką, do czego się przecież zobowiązali”

Interesujący jest również rozdział „Rozgłośnia Werwolf Goebbelsa”, w którym autor skupił się na pokazaniu, jak sprytnie działała propaganda Goebbelsa. Codzienne radiowe relacje tzw: meldunki z pola walki oraz sukcesy na froncie, których nikt nie mógł zweryfikować, miały nie tylko podtrzymać ludność cywilną przy życiu, ale pokazać jej oraz nasłuchującym Amerykanom, że Werwolf jest już ludowym powstaniem.

W końcowej części pracy Koop skupił się na radzieckim terrorze, jaki panował na ziemiach wschodnich Niemiec zajętych przez Armię Czerwoną. Autor daje jasno do zrozumienia, że podczas procesów /podany jest przykład jednego z nich w Poczdamie/ Radzieckie Trybunały Wojskowe nie wahały się wydawać młodocianym członkom Werwolfu najwyższych wymiarów kary, czyli śmierci. Wielu z nich, jak opisany w rozdziale przykład szesnastoletniego Horsta H., zostały wysłanych do obozów na dalekiej Syberii. Ilu z nich nie powróciło do domów, tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.

Volker Koop odnosi się także do upadku III Rzeszy Niemieckiej, a tym samym Werwolfu. Dochodzi do ciekawych wniosków, gdzie w jednym z nich stwierdził, że Werwolf mógłby działać skuteczniej i prężniej gdyby miał wsparcie ludności. Ta jednak wobec alianckich nalotów, ucieczki przed żądnymi zemsty Sowietami nie miała ani ochoty, ani sił by wspomagać Werwolf. Autor zwraca także uwagę na jeszcze jeden ważny fakt. Bagatelizowanie Werwolfu, gloryfikowanie tej organizacji doprowadziło w latach dziewięćdziesiątych XX wieku w Republice Federalnej Niemiec do tragedii. Również dzisiaj nie brakuje osób zafascynowanych tą organizacją, która przecież pod koniec II wojny światowej odznaczyła się okrucieństwem i zbrodniczymi działaniami. Z pewnością książka ta jest przestrogą przed tym, jak chora ideologia może prowadzić do zbrodni.

Książka Volkera Koopa to pierwsze wyczerpujące przedstawienie historii tej owianej mgłą tajemnicy organizacji. Autor rzeczowo opisuje tło historyczne, powstanie oraz działania Werwolfu i związanych z nim osób. Jednocześnie demitologizuje organizację, bezlitośnie wskazując na jej jednoznacznie zbrodniczy charakter i działalność. Polecam ją każdemu, kto interesuje się historią II wojny światowej, a zwłaszcza tajemnicami III Rzeszy Niemieckiej, bowiem do dziś historia i działalność Werwolfu owiana jest wieloma niewiadomymi.

Volker Koop – jest wybitnym niemieckim publicystą i autorem kilkudziesięciu książek poświęconych historii Niemiec. W Polsce ukazała się jego monumentalna praca „Bormann. Pierwszy po bestii”.

Autor: Volker Koop;
Tytuł: „Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera”;
Wydawca: Wydawnictwo Prószyński i S-ka;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2016;
Liczba stron: 352;
Cena: 42 zł;
Więcej tutaj

Wyjątkowo Polecam!!!