Piastowcy truciciele. Tajemnicze zgony na dworach Piastów

Dzieje pierwszej dynastii królów polskich wciąż owiane są tajemnicą. Podobnie jak na zachodzie Europy, piastowskim królom i książętom daleko było od wzoru moralności. Mimo licznych fundacji kościelnych, klasztornych, otaczaniem opactw swoją opieką, nie brakowało wśród Piastów waśni, podstępów, walk o władze i ziemie, a nawet skrytobójczych morderstw. Istotną rolę w pozbywaniu się rywali do tronu, czy z chęci przejęcia ich ziemi odgrywały trucizny.

W średniowieczu znano ich bardzo wiele, wykorzystywano do nich zioła, jak między innymi: ciemierzyce – trującą roślinę z rośliny liliowatych, bieluń – silnie trującą rośliną jednoroczną z rodziny psiankowatych, szalej – trującą rośliną o białych kwiatach i pierzastych liściach zwaną również cykutą, tojad – trującą bylinę z rodziny jaskrowatych czy wilczą jagodę. Jedną z najbardziej znanych i wykorzystywanych trucizn był jednak arszenik. Odkryto go dość przypadkowo, badając aurypigment będący trójsiarczkiem arsenu. Aurypigment odznaczający się żółtym kolorem, powinien według ówczesnych spekulacji zawierać złoto, jednak po jego wyprażeniu nie otrzymywano drogocennego kruszcu, ale biały proszek. Odkrycie trucizny przypisuje się XIII-wiecznemu świętemu kościoła katolickiego – Albertowi Wielkiemu, biskupowi, a zarazem alchemikowi. Niektórzy historycy uważają jednak, że wynalazcą arszeniku byli alchemicy arabscy bądź chińscy lekarze, bowiem arszenik wykorzystywano jako lekarstwo w odpowiednich dawkach. Ktokolwiek jednak stał za tym odkryciem, arszenik stał się głównie w średniowieczu jedną z najbardziej rozpowszechnionych trucizn.

Wykorzystywano go głównie w średniowieczu  do trucia wszechobecnych szczurów co powodowało, że jego sprzedaż nie podlegała ograniczeniom. Arszenik będący substancją bez smaku i zapachu można było łatwo dodać do wina czy jedzenia. Ponadto nie powodował śmierci od razu lecz działał powoli. Najpierw pierwszymi objawami były bóle brzucha, nudności, wymioty i w końcu biegunka, które traktowano jako samoistne choroby, nie wiążąc ich z trucizną. Ówcześni medycy usiłowali oczywiście znaleźć antidotum. Za skuteczną odtrutkę uważano driakiew – lek stosowany na wszelkie dolegliwości, ząb narwala, ząb rekina czy bezoar – kulisty twór w żołądku przeżuwaczy (np. kóz, krów), powstający z niestrawnych cząstek pokarmu oraz połkniętej w czasie linienia sierści – któremu w medycynie ludowej przypisywano właściwości magiczne i lecznicze. Najbardziej oryginalną kurację zalecał jednak lekarz króla Węgier – Ludwika Wielkiego, który radził, aby osoby u których podejrzewano otrucie, wieszać za nogi głową w dół. To miało powodować gwałtowne wymioty, oczyszczające organizm z toksyn.

Trucizny dość powszechnie stosowane były we Włoszech, Francji i Hiszpanii, jednak nie brakowało trucicieli w Piastowskiej Polsce. Oczywiście prawo ścigało i surowo karało trucicieli, których za przestępstwa czekała śmierć poprzedzona torturami. To jednak w żaden sposób nie odstraszało książąt, królów i szlachtę przed zbrodniczymi praktykami. Zbrodnia trucicielstwa nie była obca także dynastii Piastowskiej. Mimo, że historycy nie mają stuprocentowej pewności, że zgon jakiegokolwiek Piasta nastąpił wskutek otrucia, pojawiło się wiele domniemań i hipotez, które podsycali już w średniowieczu polscy i zagraniczni kronikarze. Istnieją poważne podejrzenia, że co najmniej dwudziestu Piastów zmarło na skutek podania im trucizny. Wzmianki o tym znajdujemy oczywiście w kronikach, ale na otrucie mogła także wskazywać nie tylko walka o władzę i konflikty, ale młody wiek ofiar.

Historycy przypuszczają, że pierwszym Piastem, który zginął z rąk trucicieli był Bolesław Śmiały. Wspomina o tym nie tylko nasz kronikarz Gall Anonim, który uważał, że król Polski obraził władcę Węgier i choć ten mu przebaczył, puszczając całą sprawę w niepamięć, na Bolesławie Śmiałym zemścili się według kronikarza poddani króla węgierskiego. Z kolei Paweł Jasienica postawił hipotezę, jakoby polskiego króla otruli ludzie nasłani z Polski. Według jego publikacji „Polska Piastów”:

„Bolesław Śmiały zakończył życie na Węgrzech, zanim jeszcze miał czas przedsięwziąć cokolwiek dla odzyskania tronu. Najpewniej zgładzili go ludzie nasłani z Polski. Legenda o jego pokutniczej śmierci w Osjaku to czysty wymysł, a pokazywany tam rzekomo grób polskiego króla jest bez porównania młodszy”.

Za sprawą trucizny zmarł również po swoim powrocie do kraju w 1089 roku syn Bolesława Śmiałego – Mieszko Bolesławowic. Został on prawdopodobnie zamordowany przez własnego stryja – Władysława Hermana z inspiracji swej żony Judyty i wojewody Sieciecha.

Kolejną ofiarą trucizny padł Kazimierz Sprawiedliwy, najmłodszy syn Bolesława Krzywoustego. Kazimierz urodził się po śmierci ojca i jako jedyny z książąt nie otrzymał żadnej dzielnicy we władanie. Zmiana nastąpiła po śmierci starszego brata – Henryka Sandomierskiego, dzięki czemu otrzymał on część jego posiadłości. Sytuacja diametralnie zmieniła się kiedy bracia wszczęli bunt przeciwko seniorowi Mieszkowi Staremu. Bunt umożliwił Kazimierzowi Sprawiedliwemu na opanowanie dzielnicy krakowskiej i Śląska. Przez 17 lat Kazimierz Sprawiedliwy dał się poznać jako dobry polityk, dobroczyńca kościoła, zyskują dzięki temu przydomek Sprawiedliwy. Rządy Kazimierza trwałyby zapewne dłużej, gdyby nie jego kochanka. W tym przypadku nie chodziło jednak o otrucie księcia, lecz wręcz przeciwnie, jego kochanka chciała mu uprzyjemnić życie, poprawiając jego pożycie seksualne. Wówczas wiele ziół i substancji stosowano nie tylko do tworzenia trucizn, ale także jako afrodyzjaki. Niestety w podanym napoju przedawkowano zawarte w nim zioła o właściwościach toksycznych i książę zamiast cieszyć się swą kochanką, został złożony do grobu.

Z trucizn bardzo chętnie korzystali również książęta piastowcy podczas rozbicia dzielnicowego. Jednym z nich był między innymi: książę Bolesław Rogatka, władca Wielkopolski, Małopolski i Śląska. Pozbył się w ten sposób swych braci: Henryka III, Władysława i Konrada, księcia głogowskiego, którzy umierali jeden pod drugim, kolejno w wieku 37, 33 i 42 lat. Trucizna była także przyczyną śmierci bratanka Bolesława Rogatki, syna Henryka III – Henryka IV Probusa. Bratanek Rogatki podjął śmiałą próbę zjednoczenia ziem pod swoim władzą, a w 1290 roku mając już ugruntowaną pozycję, rozpoczął starania u papieża o zgodę na koronację. Niestety plany Henryka IV nie ziściły się, a jego dość tajemnicza i szybka śmierć spowodowały po raz kolejny utratę szansy na zjednoczenie ziem polskich pod władzą jednego człowieka. Za przyczynę śmierci księcia Henryka IV Probusa już w średniowieczu uznano truciznę. Wspominają o tym już ówczesne źródła, między innymi: Polskie Nagrobki Książąt Śląskich, a za nimi Kronika Książąt Polskich, jak również późniejsi kronikarze z Janem Długoszem na czele. Również zagraniczne źródła, jak: czeska Kronika Polkawy oraz styryjska Kronika Ottokara opisywały jako przyczynę zgonu Henryka truciznę. Najwięcej szczegółów na ten temat podaje właśnie Kronika Ottokara, według którego kiedy Henryk IV zaczął starać się u papieża o zgodę na koronację, wysłał tam swojego legistę, aby ten prowadził negocjacje w sprawie otrzymania stosowanych dokumentów i zgody papieskiej. Henryk przygotowany na spore wydatki związane ze staraniami o koronę, zaopatrzył swojego wysłannika w pokaźną sumę 12 tysięcy grzywien. Legista okazał się jednak osobą nieuczciwą, zagarniając dla siebie 400 grzywien. Mimo to przekazał papieżowi całą sumę, zaś w miejsce skradzionych 400 grzywien podłożył fałszywe pieniądze. Oszustwo zostało bardzo szybko wykryte, a papież podejrzewając o ten podstępny czyn samego księcia Henryka, wystosował do niego list z wyrazami głębokiego oburzenia. Książęcy wysłannik obawiając się zemsty zbiegł do Wenecji. Zdając sobie jednak sprawę, że jego chlebodawca nie ustanie w wysiłkach, aby go odnaleźć, postanowił za pomocą brata przebywającego na dworze księcia otruć Henryka Probusa. Działając z inspiracji krewnego Henryk stale był podtruwany. Nie pomogło również zastosowane przez nadwornego lekarza Guncelina wieszanie za nogi, co powodowało gwałtowne wymioty, książę Henryk Probus wkrótce zmarł, a z nim umarły również jego plany koronacji na króla Polski.

Historycy próbowali znaleźć potwierdzenie wersji podanej przez Ottokara. Badania wykazały że rzeczywiście na dworze Henryka Probusa przebywało dwóch braci – doradca książęcy i legista Jan oraz lekarz – Jakub. Obaj mieli być synami nadwornego medyka księcia Henryka III. Według historyków prawdziwym inspiratorem zamachu na życie Henryka Prawego miał być jednak Henryk V Brzuchaty – książę jaworski i legnicki. Śmierć Probusa otwierała mu drogę do zdobycia władzy w księstwie wrocławskim. Jest to oczywiście hipoteza, której nie sposób poprzeć pewnymi dowodami. Niezależnie od tego, kto stał za zamachem na Henryka Probusa, jego śmierć otwarła drogę innemu księciu – Władysławowi Łokietkowi do zdobycia władzy i wreszcie zjednoczenia ziem polskich, co w efekcie umożliwiło mu koronowanie się na króla Polski.

Wielu książąt Piastowskich nie tylko ginęło otrutych przez swych krewnych. Również władcy obcych państw mieszając się w wewnętrzne sprawy Piastów i Polski posługiwali się trucizną, jako metodą na pozbycie się wroga czy niewygodnego księcia. Obrazuje to dokładnie przykład księcia głogowskiego Przemysław czy Henryka XI, żyjącego w latach 1430-1476, władcy Szprotawy, Krosna Odrzańskiego, Świebodzina, Głogowa, Kożuchowa i Zielonej Góry. W tym przypadku trucicielem, ani nawet inspiratorem otrucia nie był żaden Piast, lecz Brandenburczycy. Pozostający długo w stanie kawalerskim Henryk postanowił za radą swych doradców stanąć wreszcie na ślubnym kobiercu. Wśród potencjalnych kandydatek na żonę znalazła się między innymi córka margrabiego brandenburskiego Albrechta Achillesa. Zanim Henryk stanął na ślubnym kobiercu z niespełna 12-letnią córka margrabiego zapisał jej w razie swojej bezpotomnej śmierci Zieloną Górę i Kożuchów. Chciwy margrabia bardzo szybko chcąc przejąć ziemie swej córki, wysłał Henryka na tamten świat, w czym niewątpliwie pomogła mu trucizna.

Podobna śmierć dosięgła również Henryka XI legnickiego. Książę wspomagał Annę Jagiellonkę i jej siostrzeńca – królewicza szwedzkiego Zygmunta Wazy w staraniach o koronę Polską. Po objęciu tronu przez Wazę otrzymał przyrzeczenie pomocy w odzyskaniu ojcowizny, czyli księstwa legnickiego. W zamian Henryk miał je przyłączyć do Rzeczypospolitej. To oczywiście zaniepokoiło Habsburgów, którzy w żaden sposób nie mogli dopuścić do takiego obrotu sprawy. Aby zahamować jakiekolwiek plany Henryka postanowiono się go po prostu pozbyć. W tym celu wykorzystano stary, wypróbowany i znany wszystkim sposób – truciznę. Książę Henryk XI zmarł 3 marca 1588 roku w Krakowie.

Trucizny wykorzystywane na dworach śląskich Piastów, gdzie koligacje rodzinne, rozbicie i powstanie wielu księstw zachęcały wielu władców do posłużenia się nimi, aby przejąć ziemie swych kuzynów, a niejednokrotnie braci, stosowane były również w odległym od Śląska – Mazowszu. Tutaj za pomocą trucizny do władzy doszedł między innymi Konrad III Rudy, żyjący w latach 1448-1503. Na jego zlecenie zamordowani zostali: Bolesław Jerzy Trojdenowicz – książę halicki i włodzimierski, książę czerski Stanisław i Janusz oraz władający ziemią płocką Siemowit VI i Władysław II. Śmierć wspomnianych książąt umożliwiło Konradowi III sukcesję po nich.

Ciekawostką jest również tajemnicza postać syna księcia Siemowita III – Henryka, która zainspirowała samego Williama Szekspira do napisania dramatu „Zimowa opowieść”. Siemowit III żył w latach 1320-1381 i władał Warszawą, Czerskim, Rawą, Płockiem i Liwą. Jego pierwszą żoną była Eufemia, jednak po jej śmierci Siemowit zawarł małżeństwo z księżniczką ziębicką, która według ówczesnych źródeł słynęła z wyjątkowej urody. I to właśnie jej uroda była przyczyną jej zguby i tajemniczych losów jej syna – Henryka. Uroda księżnej była bowiem przyczyną zazdrości rodzonej siostry Siemowita, która życzliwie poinformowała swego brata, że jest rogaczem. Książę zawierzając w pełni swej siostrze, nakazał uwięzić służki żony i wziąć je na tortury, aby wskazały kochanka małżonki. Te mimo zadawanych im cierpień zapewniały o wierności małżeńskiej księżnej, ale mimo to Siemowit skazał żonę i jej domniemanego kochanka na karę śmierci. Żona Siemowita nie od razu jednak została zgładzona bowiem była w ciąży. Na poród czekała w Rawie, gdzie urodziła syna – Henryka. Mimo urodzenia następcy, książę utrzymał wyrok śmierci dla żony, która wkrótce została uduszona. Henryk będący niemowlęciem został wydziedziczony przez Siemowita i oddany pod opiekę ubogiej szlachty pod Rawą. W wieku 3 lat wydziedziczonym dzieckiem zainteresowała się przyrodnia siostra Henryka – Małgorzata, pochodząca z małżeństwa Siemowita z Eufemią. Księżna nakazała porwanie przyrodniego brata i przewiezienie go na jej dwór. Tam zrządzeniem losu mały Henryk został dostrzeżony przez ojca. Podobieństwo chłopca do rodziny było tak wyraźne, że Siemowit zrozumiał swój błąd i niesłuszne posądzenie żony o zdradę, a w końcowym efekcie jej śmierć. Zabrał swego syna na dwór i chcąc odkupić swoje winy, przeznaczył Henryka do stanu duchownego. Zaledwie 10-letni książę został płockim proboszczem, a wkrótce ojciec przeniósł go na probostwo w Łęczycy, znacznie bardziej dochodowe. Po śmierci ojca, Henrykiem zaopiekowali się bracia: Janusz i Siemowit. To im Henryk zawdzięczał urząd subdiakona, wybranego na wakujące stanowisko biskupa płockiego. Henryk jednak nie śpieszył się zbytnio z konsekracją. Wkrótce wykształcony Henryk, znający m.in. język niemiecki, został powołany do służby dyplomatycznej przez króla Władysława Jagiełłę. Wysłał on Henryka na Litwę, gdzie brat stryjeczny króla polskiego – Witold spiskował z Krzyżakami. Wyprawa na Litwę zaowocowała jednak – mimo, że był duchownym – wstąpieniem w związek małżeński z siostrą Witolda – Ryngałłą. Po ślubie Henryk wystąpił o papieską dyspensę, a że wówczas był to czas konfliktu w kościele i panowania dwóch papieży: w Rzymie i Awinionie, Henryk liczył, że jeden z nich udzieli mu dyspensy. Po powrocie do kraju Henryk nie zrzekł się biskupstwa, ciągnąć z niego dalej korzyści finansowe. Ze swą żoną osiadł najpierw w Surażu, by później przenieść się do Łucka. Niestety do dziś nie wiemy, czy Henryk otrzymał dyspensę, jednak na pewno nie stało się to w najbliższych latach, bowiem kapituła płocka nie zgodziła się na taki stan rzeczy i odmawiała swemu „biskupowi” nie tylko prawa do małżeństwa, ale przede wszystkim prawa do dochodów. Duchowni próbowali dość dyplomatycznie załatwić sprawę Henryka, nie narażających się na gniew jego braci. Jak pisze Iwona Kienzler w „Mrocznych kartach Historii Polski”:

„W końcu zdecydowano się rozwiązać całą kwestię w sposób typowy dla średniowiecza – wykorzystując truciznę”.

O śmierci Henryka oskarżano między innymi Krzyżaków i jego żonę Ryngałłę. Jego dramatyczne losy począwszy od sprawy jego matki i dzieciństwa, aż po kres jego życia nie uległy zapomnieniu już w owych czasach. Opowiadała o nich swej córce Annie, Elżbieta Pomorska, wnuczka Kazimierza Wielkiego i żona cesarza Karola IV. Historia Henryka trafiła nawet do Anglii za sprawą Anny, która poślubiła króla Ryszarda II Plantageneta. Ta piękna romantyczna opowieść przetrwała kolejne pokolenia, aż w końcu usłyszał o niej sam William Szekspir, tworząc „Opowieść zimową”. Mimo, że akcję pisarz przeniósł na Sycylię, a jej bohaterami byli Czesi, jej pierwowzorem byli jednak polscy książęta żyjący nad Wisłą i nieszczęsna historia Henryka.

Trucizna miała być także przyczyną kresu dynastii książąt mazowieckich w I połowie XVI wieku. Zgodnie z legendą osobą, którą dopuściła się tak haniebnego czynu była żona króla polskiego – Zygmunta Starego, Bona Sforza. Ostatnimi książętami mazowieckimi byli synowie Konrada Rudego: Stanisław i Janusz III, którzy obaj zmarli w wieku 24 lat, pierwszy w 1524 roku, zaś drugi w 1526 roku, nie pozostawiając potomków. Podejrzenia o uśmiercenie książąt mazowieckich padły na wojewodziankę płocką Katarzynę Radziejowską, która miał się kochać w jednym z nich, jednak wobec odtrącenia, najpierw otruła ich matkę – Annę Radziwiłł , a potem po kolei braci. Sprawczyni zbrodni nigdy nie postawiono przed sądem, co wywołało kolejne fale domysłów i podejrzeń, że za zabójstwem stała Bona, która chciała, aby księstwo mazowieckie stało się dziedziczny księstwem jej syna Zygmunta Augusta, późniejszego króla Polski. Podejrzenia były na tyle poważne, że Zygmunt Stary chcąc raz na zawsze sprawę wyjaśnić, polecił przeprowadzić śledztwo, w wyniku którego ogłoszono specjalnym edyktem z 9 lutego 1528 roku, że książęta:

„nie sztuką ani sprawą ludzką, lecz z woli Pana Wszechmogącego tego świata zeszli”

Trucizna stała się więc nie tylko narzędziem w kwestiach politycznych, ale również miłosnych i powodowanych zazdrością. Na dworach Piastów była ona w powszechnym użyciu, wykorzystując ją skrupulatnie walcząc z przeciwnikami politycznymi o władzę, ziemię, ale również, aby usunąć niewygodnego małżonka. Stosowane je więc nie tylko dość powszechnie w Europie Zachodniej i Południowej, ale jak pokazują przytoczone fakty i hipotezy także w średniowiecznej Polsce. Z ich pomocą korzystano również później, gdyż pojawiają się domniemania o otrucie między innymi: króla Stefana Batorego czy pogromcy Kozaków – Jeremiego Wiśniowieckiego. Niewątpliwie trucizny stały się na dworach Piastowskich książąt jednym z podstawowych elementów walki politycznej. Wielu z nich samemu korzystało z trucizn, stawiając się potem ich ofiarami. Do dziś jednak nie mamy stuprocentowej pewności, że książęta Piastowcy umierali wskutek zażycia trucizn. Ich śmierć pozostanie nadal tajemnicą, którą być może kiedyś odkryjemy na nowo.

Artykuł w główne mierze powstał na podstawie publikacji Iwony Kienzler, Mroczne karty historii Polski, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2013.

W artykule zostały wykorzystane następujące źródła:
Gall Anonim, Kronika Polska, Wrocław 2003;

W artykule zostały wykorzystane dodatkowo następujące opracowania:
Bogucka Maria, Bona Sforza, Wrocław – Warszawa – Kraków 2004;
Czapliński Marek, Kaszuba Elżbieta, Wąs Gabriela, Żerelik Rościsław, Historia Śląska, Wrocław 2002;
Długopolski Edmund, Władysław Łokietek na tle swoich czasów, Kraków 2009;
Galas Alicja, Galas Artur, Dzieje Śląska w datach, Wrocław 2001;
Jasienica Paweł, Polska Piastów, Warszawa 1998;
Jasienica Paweła, Polska Jagiellonów, Warszawa 1998;
Kaczmarczyk Zdzisław, Kazimierz Wielki 1333 – 1370, Warszawa 1948;
Kurtyka Janusz, Odrodzone królestwo. Monarchia Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego w świetle nowszych badań, Kraków 2001;
Markiewicz Mariusz, Historia Polski 1492-1795 wyd. 2, Kraków 2002;
Pietras Zdzisław, Bolesław Krzywousty, wyd. 2. Kraków 1999;
Romański Romuald, Niewyjaśnione zagadki historii Polski, Warszawa 2004;
Szczur Stanisław, Historia Polski – Średniowiecze, Kraków 2002;
Wyrozumski Jerzy, Kazimierz Wielki, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź 1986;
Zientara Benedykt, Historia Powszechna Średniowiecza, wyd. 8, Warszawa 2002.

Fot. Bolesław Śmiały, źródło Wikimedia Commons