Marek Łuszczyna - Mała zbrodnia – recenzja książki

Publikacja ta nie powinna się ukazać – czytamy na okładce książki. Nie jest łatwa, ani przyjemna. Dla wielu osób z pewnością jest publikacją, która wywoła po raz kolejny trudną rozmowę na temat polskich obozów w 1945 roku, po zakończeniu II wojny światowej! Historię powstania polskich powojennych komunistycznych obozów pracy, koncentracyjnych i karnych opisał Marek Łuszczyna w publikacji „Mała Zbrodnia”. Autor podjął się bardzo trudnego tematu, w którym nie tylko opisał dlaczego, gdzie, kiedy i kto zakładał polskie obozy po zakończeniu działań wojennych na ziemiach polskich, lecz także opisał to, co się w nich działo!

Na dwóch mapach w książce czytelnik zobaczy zatrważającą ilość obozów w Polsce w latach 1944 – 1950, a także obozów przykopalnianych wchodzących w skład Centralnego Przemysłu Węglowego. Zarówno tych pierwszych, jak i drugich były dziesiątki. Rozrzucone po całej Polsce, głównie na Górnym Śląsku i Opolszczyźnie zbierały krwawe żniwo. Między 1945 a 1950 rokiem w Polsce działało 206 obozów pracy przymusowej oraz obozów koncentracyjnych w których przetrzymywano Niemców, Ukraińców, Łemków i Polaków.

Czytelnik sięgając po publikację z pewnością zastanowi się: Skąd komuniści mieli czas na budowę obozów? Odpowiedź jednak pada już przy opisie pierwszych obozów – późną zimą i wiosną 1945 roku komuniści zamienili na obozy pracy niemal wszystkie podobozy KL Auschwitz. Sami nie zbudowali żadnego!!! I tak obóz Eintrachthütte to obóz Świetochłowice-Zgoda, Sosnowitz II – Sosnowiec, Bismarckhütte – Chorzów, Lagischa – Będzin, Neu-Dachs – Jaworzno. Tych obozów jest kilkadziesiąt, tworzone są również przy kopalniach w Bytomiu, Chorzowie, Zabrzu, Mysłowicach, Sosnowcu, Katowicach i wielu innych śląskich i zagłębiowskich kopalniach.  Najgorsze warunki panują jednak w Świętochłowicach – Zgodzie. W wielu obozach dochodzi do bicia, tortur, rozstrzeliwania więźniów, a nawet kanibalizmu!

Oprócz opisów obozów i panujących tam warunków, poznajemy także historię ich szefów, między innymi Samuela Morela, który bestialską ręką zaprowadzał porządki w obozie w Świętochłowicach – Zgodzie. Kiedy w wolnej Polsce rozpoczęło się przeciwko niemu śledztwo, natychmiast wyjechał z Polski do Izraela. Mimo że ścigany był międzynarodowym listem gończym, nic to nie dało. Izrael nie mając podpisanej z żadnym państwem umowy ekstradycyjnej, odmówił wydania Morela, który zmarł w domu swojej siostry w Jaffie, nigdy nie ponosząc odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

Autor książki porusza również bardzo ważny, lecz delikatny i wrażliwy dla Polaków temat archiwum, w którym opisał kwestię odnalezienia przez Niemiecką Wspólnotę Pojednanie i Przyszłość dokumentów dotyczących Niemców przetrzymywanych w polskich obozach komunistycznych. Akta te zostały przejęte przez Urząd Ochrony Państwa i umieszczone w Archiwum Państwowym w Katowicach. Marek Łuszczyna przytacza nie tylko relacje Dietmara Brehmera, który odnalazł skrzynie z aktami, ale także członka Rady Archiwalnej przy Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, którzy razem wiele lat walczyli o ujawnienie dokumentów, które do dziś spędzają sen z powiek wielu wysoko postawionym osobom w naszym państwie.

Kolejnym tematem, który z pewnością nie tylko zainteresuje, ale być może zszokuje czytelnika jest ilość i wielkość obozów pracy w Warszawie. Autor wymienia ich aż 12, między innymi: Obóz Warszawa – Agrykola, Obóz Warszawa – Koszykowa, Obóz Warszawa – Okęcie, Obóz Warszawa – Pole Mokotowskie, Obóz Warszawa – Rakowiecka czy Obóz Warszawa – Górnośląska. Łuszczyna w większości jednak opisuje historię obozów pracy na południu Polski – Jaworzno, Świętochłowice oraz jeden z największych w Polsce obozów w Łambinowicach na Opolszczyźnie i jego komendanta – porucznika Czesława Gęborskiego, który po likwidacji obozu został oskarżony o wydanie rozkazu strzelania do cywilów osadzonych w obozie. Historię prokuratorskiego śledztwa oraz związków z najwyższymi osobami w państwie, które pomogły mu uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny, opisał ze wszystkimi szczegółami autor książki. Łuszczyna ten wątek pociągnął jednak do czasów wolnej Polski, kiedy w 1990 roku Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wszczęła postępowanie przeciwko Gęborskiemu. W 1999 roku postawiono mu zarzut ludobójstw, pierwszy raz od czasów sądzenia nazistowskich zbrodniarzy w Polsce! Mimo to, podobnie, jak w wielu innych tego typu przypadkach, oskarżony nie zdążył usłyszeć wyroku, zmarł bowiem w 2006 roku.

Z pewnością czytelnika zaciekawią także wspomnienia Annemarie Müller, która z dokładnością opisuje czas oczekiwania na Armię Czerwoną, a także swój pobyt w obozie w Lesznie – Gronowie oraz – historia polskiego obozu w Oświęcimiu, który powstał na bazie istniejących baraków poniemieckiego obozu Auschwitz – Birkenau.

Najważniejszą kwestię podjęto w publikacji autor zostawił na sam koniec. A mianowicie jak należy mówić o obozach na ziemiach polskich, które powstawały masowo już w 1945 roku. Czy polskie, czy koncentracyjne, a może polskie komunistyczne? Marek Łuszczyna przytacza rozmowy między innymi z Witoldem Kuleszą, współautorem ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, który powiedział autorowi:

„Nikt nie zmusi mnie do tego, aby obozy w powojennej Polsce nazywać koncentracyjnymi, a że to nazewnictwo funkcjonuje w piśmiennictwie, nie jest dla mnie, jako prokuratora, żadnym argumentem”

Użycie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” używane w odniesieniu do powojennych obozów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego jest o tyle niefortunne, że wchodzi w dyskurs światowy i zwiększa chaos, twierdzi Zbigniew Gluza. Ostro w sprawie ww. nazewnictwa wypowiada się Kazimierz Kutz, który pyta: Jak nazywać tych, którzy obozy w Polsce założyli i nadzorowali? Spór o nazewnictwo „polskie obozy koncentracyjne” używane w stosunku do obozów na ziemiach polskich zakładanych przez komunistów z pewnością nigdy nie zostanie rozwiązany. Mimo to powinniśmy spojrzeć prawdzie w oczy i raz na zawsze rozprawić się z naszą historią po 1945 roku. Historią, która spędza wielu politykom i historykom sen z powiek. Dla wielu jest niewygodna i najlepiej byłoby o niej zapomnieć, jednak prawda o niej wyjdzie na jaw i będziemy musieli kiedyś zmierzyć się z nią. Kiedy to nastąpi? Tego niestety nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Jedno jest jednak pewne – nie zabraknie ludzi, którym będzie zależało na prawdzie i jej ujawnieniu.

Publikacja Marka Łuszczyna „Mała zbrodnia – polskie powojenne komunistyczne obozy pracy, koncentracyjne, karne” to książka przełomowa. Pokazuje wydarzenia, które rozgrywały się tuż obok nas, na ziemiach polskich od 1945 roku. Przejęcie władzy w Polsce przez komunistów, podporządkowanych Moskwie, dla tysięcy ludzi, czekających na wyzwolenie spod okupacji, nie przebiegało tak, jak sobie to wymarzyli. Licząc na spokój i zakończenie wojny, trafiali do obozów, gdzie ginęli z rąk brutalnych oprawców, chorób, głodu i przepracowania. Historia ta wydarzyła się naprawdę i coraz częściej się o niej mówi. Pamiętajmy – prawda zawsze wyjdzie na jaw. Nawet jeśliby miałyby minąć kolejne dziesiątki lat, jej ujawnienie to kwestia czasu, a wówczas nam wszystkim przyjdzie się z nią zmierzyć, bowiem do dziś żyją potomkowie tych, którzy ginęli w tych obozach, a oni wciąż czekają na sprawiedliwość i zadośćuczynienie.

Autor: Marek Łuszczyna;
Tytuł: „Mała zbrodnia – polskie powojenne komunistyczne obozy pracy, koncentracyjne, karne”;
Wydawca: Wydawnictwo Znak Horyzont;
Miejsce i rok wydania: Kraków 2017;
Liczba stron: 299 stron;
Cena: 29,93 zł;
Więcej tutaj

Rewelacyjna publikacja!!! Bestsellerowa książka, którą trzeba przeczytać!!!